Przejdź do treści

Skrzydła - Euforiusz

E1200
E720
E480
E400
E360
E340
E320
Euforiusz
Euforiusz
Euforiusz
Euforiusz
Euforiusz
Euforiusz
Witryna w budowie
Witryna w budowie
Witryna w budowie
Witryna w budowie
Witryna w budowie
SKRZYDŁA: 000036
Skrzydła
Akt stworzenia
Bóg lub Wielki Projektant - jak nazywają Go naukowcy, lub Natura - jak nazywają Go ateiści, lub jeszcze inna jakaś Wyższa Istota, Ta Która mówi głosem naszego serca, tak poukładała ten świat, że każdej kobiecie i mężczyźnie tu na ziemi przypisała drugą połówkę płci przeciwnej.
Wiemy o tym wszyscy i świadomie lub podświadomie, a zatem nieświadomie, szukamy tej swojej drugiej połówki codziennie. Od rana do wieczora. Przez całe życie. Z różnym skutkiem.
Czasami jest tak, że dwie połówki odnajdują się wzajemnie i wtedy oboje, i kobieta, i mężczyzna są szczęśliwi. Połówki te wiedzą, że jakimś cudem się odnalazły i świadomie to otrzymane szczęście wspólnie konsumują. Mniej dla nich znaczy oferta uciech przeżywanych osobno, a więcej czas przebywania ze sobą. Odnalezione połówki wspólnie pracują nad ulepszaniem wspólnego życia, a każdą z chwil - jeśli to oczywiście możliwe - starają się przeżywać razem. Wiadomo.
Takie dwie odnalezione przez siebie wzajemnie połówki to krople w morzu potrzeb, odstępstwa od reguły, cudowne przypadki, nieprawdopodobne zrządzenia losu, nazwij to jak chcesz. Każde z nas chciałoby tak żyć, a życie jak to życie, rozkłada przed nami mapy życiowych dróg, z których my usiłujemy wybrać tę najwłaściwszą. Każde z nas kierując się innymi kryteriami i oczywiście z różnym skutkiem.
 
 
Mężczyzna
Gdy mężczyzna, który nie odnalazł jeszcze swojej drugiej połówki idzie ulicą, rozgląda się wokół wpatrując wnikliwie w twarze kobiet. Większość mężczyzn nie wie, że ten rodzaj zachowania jest na stałe zainstalowany w ich umysłach, a nazywamy go instynktem. Instynktem poszukiwania przyszłej matki własnych dzieci. Instynktem poszukiwania doskonałej miłości, doskonałej partnerki, doskonałej kobiety. Tej jedynej na całe życie, bez której życie sensu raczej nie ma.
Gdy taki mężczyzna, który nie odnalazł jeszcze swojej drugiej połówki idzie ulicą, jego nadrzędnym działaniem jest wypatrywanie sygnałów. Sygnałów pochodzących od kobiet. Od tych kobiet, które również nie odnalazły swej drugiej połowy.

****
 
Mężczyzna, który odnalazł już swoją drugą połówkę, zachowuje się inaczej. On nie rozgląda się na boki i nie wypatruje kobiet, a nawet jeśli to robi, robi to tylko i wyłącznie odruchowo. Ten odruch to pozostałość instynktu, o którym pisałem wcześniej.
Taki mężczyzna, który odnalazł już swoją drugą połówkę, idąc ulicą wypatruje szans. Szans na zarabianie pieniędzy, czyli zwiększanie poziomu bezpieczeństwa osób będących pod jego opieką. Jego wzrok wpatrzony jest do przodu, ukierunkowany na ten cel, a krok szybki i zdecydowany.
Czasami taki mężczyzna, który odnalazł już swoją drugą połowę - w tym czasie, gdy połowy tej nie ma obok. Czasami taki mężczyzna idąc ulicą wpatruje się w urodę innych kobiet. Co wtedy robi? Staje jak wryty w ziemię, zadziwiony własnymi uczuciami. W takiej chwili porównuje on elementy urody obserwowanych kobiet z tymi samymi elementami urody swojej drugiej połówki, a gdy ta druga połówka jest rzeczywiście ... Tą Drugą Połówką, którą Bóg lub Wielki Projektant jak nazywają Go naukowcy przypisał właśnie Temu mężczyźnie, to w takiej chwili i podobnych, przeżywa On uczucia tak wyjątkowe, że nie można przejść obok uczuć tych obojętnie i należy poświęcić im nie jeden skromny akapit, a co najmniej ich kilka.
Opiszę te wydarzenia słowami, choć wiem, że słowa nie oddadzą ogromu szczęścia danemu Komuś, Kto został tym szczęściem wielokrotnie obdarowany. Pomimo jednak, że z góry zakładam, iż najdoskonalsze nawet słowa nie oddadzą tego, co czuje Ten mężczyzna w Takich Chwilach, postaraj się to, o czym przeczytasz wyobrazić wiedząc, że opis Tych Chwil, nie jest fikcją literacką, a najprawdziwszą relacją Kogoś, Kto w wydarzeniach tych wielokrotnie uczestniczył.
Otóż mężczyzna, który został obdarowany Tą Drugą Połówką widzi świat inaczej. Gdy na przykład, kiedyś, gdy szedł jeszcze przez życie samotnie, nie lubił jakiegoś rodzaju muzyki, to po poznaniu Swojej Drugiej Połówki, nagle, muzykę tę lubi. Lubi, ponieważ muzyka ta, Jej się podoba. W jakiż to zaczarowany sposób ta przedziwna zmiana następuje? Odpowiedź jest banalna. Po prostu, w trakcie słuchania, On telepatycznie łączy się ze Swoją Drugą Połową i zaczyna rozumieć, które z elementów tej nie lubianej kiedyś muzyki warte są teraz polubienia. Zaczyna muzykę tę czuć Jej sercem i stąd zmiana Jego uczuć. Jest to zwyczajne telepatyczne połączenie dwóch kochających się serc. Dokładnie tak, jak u matki i dziecka. Czy On wie o tym, że właśnie tak to działa? Absolutnie, lecz w tej właśnie chwili, wewnętrznej zmiany, którą On w sobie wyraźnie zauważa, staje jak wryty w ziemię, zadziwiony własnymi uczuciami. Dla Niego, w Tej Chwili, to niepojęte. Inny przykład.
Zdarza się, że Taki mężczyzna, który otrzymał w Darze, tu na ziemi Drugą Połówkę, jeszcze przed Jej poznaniem nie lubił jakiegoś rodzaju kobiecych kreacji, czyli jakiegoś rodzaju kobiecych stylów ubierania się, bo o to chodzi. Po czasie zauważył jednak, że cokolwiek Ta Jego Druga Połówka na siebie założy, zawsze Mu się to podoba. Dla Niego to zjawisko bezkrytycznego spojrzenia na sposób ubierania się Jego Drugiej Połowy jest rodzajem halucynacji, pomieszania zmysłów, bądź nieznanej jeszcze medycynie choroby. Tak On to odbiera. W praktyce, niestety, wytłumaczenie tego zjawiska jest mniej skomplikowane. W takich chwilach, po prostu, On patrzy na wybór Jej ubioru, Jej oczami i czuje Jej wybór, Jej sercem. Argumenty, które zaważyły na właśnie takim, a nie innym doborze elementów Jej stroju, są Jej argumentami, a On to czuje w swoim sercu i myśli tak samo. W ten sposób On łącząc się za pośrednictwem Jej serca z Jej umysłem, zna zasobność Jej szafy oraz wszystkie pozostałe kryteria. W ten sposób, gdyby w każdym rozpatrywanym przypadku On miał dokonać wyboru elementów Jej stroju, Jego wybór byłby identyczny. Mamy tu do czynienia z niczym innym, jak tylko ze zwyczajną telepatią Dwojga odnalezionych przez siebie wzajemnie Połówek. On jednak nie wie, że właśnie tak to działa i w Tej Chwili, i podobnych, staje jak wryty w ziemię, zadziwiony własnymi uczuciami. Prawdę mówiąc sprawia mi ogromną przyjemność oglądanie Go i słuchanie Jego myśli w Tych Chwilach.
Najbardziej jaskrawym przykładem zadziwienia własnymi uczuciami Tego mężczyzny, który został obdarowany tu na ziemi Tą Drugą Połówką, jest porównywanie Jej urody z innymi kobietami. To zadziwienie rok w rok staje się inne, następnie się zmienia, a po czasie kolejny raz nie jest już takie samo.
Gdy Jego Druga Połówka ma dwadzieścia lat, porównywanie Jej urody z innymi kobietami jest dla Niego proste. Uczucia, kształty, zmysły i doznania nie wymagają wyjaśnień. Żadnych. Pamiętam te Jego myśli doskonale.
Sytuacja zmienia się, gdy Ona ma lat trzydzieści. Trzydziestoletnia kobieta to nadal dziewczyna, ale On tego nie wie. Dla Niego to najdoskonalsza dojrzała już kobieta świata. Gdy On patrzy na Jej twarz i porównuje z twarzami dwudziestolatek, zadziwia Go brak wyrazu tych młodych dziewcząt. Każda rysa na twarzy Jego Drugiej Połowy opowiada Mu o wydarzeniach z Jej życia. Opowiada o sukcesach, porażkach i walkach. Wszystko co widzi w tych rysach, to film opowiadający o tym, co przeszła. Nie widząc tego filmu w twarzach najpiękniejszych nawet dwudziestolatek, staje jak wryty w ziemię zadziwiony tym, że kobiety o dziesięć lat młodsze, nie są w stanie konkurować urodą twarzy z Jego Drugą Połową. Zadziwienie to rośnie tym bardziej, że On pamięta doskonale, jak dziesięć lat temu, Jego Druga Połowa, deklasowała swą nienaganną twarzą, porysowane życiem trzydziestolatki.
Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Ona zbliża się do czterdziestki. Czterdziestoletnia Druga Połowa odnaleziona przez Niego cudem dwadzieścia lat temu, posiada przewagę nad całą resztą świata. Będąc pewną, że jest kochana, Ona w swych działaniach nie popełnia błędów. Będąc pewną, że nic złego stać się nie może, ponieważ w Jej obronie zawsze stanie Jej Druga Połowa gotowa oddać na Nią życie, Ona w swym życiu prze do przodu jak lodołamacz, łamiąc wszelkie przeszkody bez najmniejszego nawet zawahania. Każda Jej decyzja to sukces, a nawet jeśli sukcesem nie jest, a po prostu zwyczajnym błędem, błąd ten podyktowany jest prawidłową decyzją. Decyzją prawidłową w tych konkretnych warunkach, w jakich Ona decyzję tę podejmowała. Te prawidłowe decyzje rzeźbią Jej twarz coraz bardziej wyraźnym pięknem braku wewnętrznego zła. Film na Jej twarzy opowiadający o Jej życiu jest coraz dłuższy i bardziej precyzyjny. Widać w nim Nią Samą, Niepowtarzalną, Inną niż wszystkie inne kobiety świata, a On widzi to wyraźnie. Twarze lekko wyrzeźbionych trzydziestolatek są mało przekonujące, natomiast dwudziestolatki to raptem dziewczynki, które właśnie opuściły piaskownicę.
W Takich Chwilach, nie staje On już zadziwiony własnymi uczuciami. W Tych Chwilach, chłonie On każdą cząstkę Jej najpiękniejszej na świecie twarzy, a robi to powoli, z namaszczeniem, świadomie, wiedząc, że tu na ziemi, Ten Ich Czas, nie będzie trwał wiecznie.
Sytuacja zaczyna komplikować się dramatycznie, gdy On zaczyna zauważać drobne zmiany kształtów Jej ciała. Ciało czterdziestoletniej kobiety zaczyna wprowadzać delikatne korekty Jej budowy, a On te delikatne korekty widzi, bo zna przecież Swoją Drugą Połowę na pamięć. Staje wtedy jak wryty w ziemię kolejnym nowym uczuciem, którego wcześniej nie poznał. Zauważył bowiem, że gdy Jej ramiona ulegają niezauważonym wcześniej delikatnym korektom kształtu, to korekta ta budzi w Nim dokładnie te same emocje, które budzi Jej zmieniająca się z każdym rokiem, najpiękniejsza na świecie twarz. Teraz ramiona dołączyły do Jej twarzy! Teraz Jej ramiona i Jej twarz to jeden opowiadający o Jej przeszłym życiu film! Teraz wszystkie zmieniające się z upływem czasu kształty Jej najpiękniejszego na świecie ciała, budzą w nim dokładnie te same emocje, które budzi w Nim, Jej twarz. To nie koniec.
Zauważył bowiem w sobie zmiany kanonów kobiecego piękna. Teraz najpiękniejszymi nie są już trzydziestolatki! Teraz najpiękniejsze są czterdziestolatki, lecz tylko te, które posiadają chociaż jeden element Jej urody, a przyzwyczajony do Tego Czaru, którym jest zauroczony od dwudziestu ponad lat, nie dziwi się temu, co dzieje się w Jego sercu i nie staje już jak wryty w ziemię, zaskoczony własnymi uczuciami. W Tych Chwilach, rozpamiętuje On każdy moment, tych niemożliwych do powtórzenia wobec jakakolwiek innej kobiety uczuć, a robi to powoli, z namaszczeniem, świadomie, wiedząc, że tu na ziemi, Ten Ich Czas, nie będzie trwał wiecznie.
To pomieszanie zmysłów człowieka, który tu na ziemi otrzymał Dar w postaci Drugiej Połówki, objawia się jeszcze w jednej sytuacji. Niekiedy jest tak, że w czasie, gdy Ona jest daleko, a On idzie ulicą. Niekiedy jest tak, że gdzieś tam mignie Mu przed oczami Jej sylwetka. I zanim Jego umysł przypomni sobie, że Ona jest przecież w zupełnie innym miejscu i tutaj po prostu być nie może, Jego serce skacze pod niebo wyrywając się z ciała jak pies ze smyczy, który niespodziewanie widzi swojego pana. Jej jednak nie ma wtedy obok, a On nie może Jej o tym opowiedzieć. Nie może Jej o tym opowiedzieć słowami, dotykiem lub spojrzeniem, więc robi to słowami wypowiadanymi w myślach.
W takiej chwili, i podobnych, On, wiedząc, że życie na ziemi to nie jest szkoła dla dzieci, gdzie nie ma konsekwencji z podejmowanych decyzji ...
W takiej chwili, On, wiedząc, że życie na ziemi to praktyczna szkoła dla dorosłych, gdzie każda podejmowana decyzja spotka się kiedyś z oceną ...
W takiej chwili, On, wiedząc, że życie na ziemi to tylko mrugnięcie oka w skali niekończącego się czasu ...
W takiej chwili, On, wiedząc, że to życie tu na ziemi minie, a potem gdy Oboje odejdą znów do tamtego świata, z którego tu przybyli, uczyć się miłości - Ona będzie mogła odtwarzać wstecz każde Jego słowo, które On, teraz, wypowiada do Niej w myślach ...
W takiej chwili i podobnych, On wiedząc to wszystko, opowiada Jej o tym, co przeżywa samotnie chcąc, by Ona usłyszała te opowieści. Usłyszała kiedyś w przyszłości. Usłyszała wtedy, gdy to życie tu na ziemi się skończy. Usłyszała wtedy, gdy zakończy się Ich wspólna lekcja miłości i gdy w tamtym świecie, z którego tu na ziemię przybyli, znów, Oboje, staną się ... Światłem.
 
 
Kobieta
Gdy kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki idzie ulicą, rozgląda się wokół podobnie jak poszukujący partnerki mężczyzna. Ona jednak robi to w sposób bardziej wysublimowany. Inaczej niż mężczyzna. Z ich dwojga to Ona bardziej jest myśliwym. Ona nie zdaje się na przypadek. Ona planuje. Przygotowuje się. Działa. Usidla. Zdobywa.
Gdy kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki idzie ulicą, daje się prowadzić kobiecej intuicji. To właśnie ta kobieca intuicja podpowiada kobietom, że one są ważniejsze od mężczyzn i tak rzeczywiście jest.
Mężczyzna przychodzi, umożliwia stworzenie życia i może odejść. Kobieta łączy się z mężczyzną i w ten sposób tworzy Nowe Życie. To Nowe Życie rośnie w Niej, a następnie przychodzi na świat, a gdy już przyjdzie na świat, staje się Jej Całym Światem, a potem Ten, Cały Jej Świat determinuje wszystkie Jej decyzje, w całym Jej przyszłym życiu. Nadążasz?
Taka kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki, idąc ulicą, wysyła sygnały informacyjne i bada reakcje zwrotne. Pierwszym czym przyciąga wzrok mężczyzn jest Jej wygląd. Tym wyglądem, zwraca uwagę mężczyzn, a gdy któryś z nich zareaguje swym wzrokiem, Ona łaskawie odpowie na to spojrzenie lub po prostu tego nie zrobi, a gdy tego nie zrobi, czyli nie zareaguje na spojrzenie mężczyzny, którego spojrzenia jest przecież przyczyną, nie ma z tego powodu jakiegokolwiek obciążenia, najmniejszym nawet poczuciem winy. Ona czuje się jak pępek świata i świata tego pępkiem rzeczywiście jest, ponieważ taka kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki, kształtuje świata tego historię.
To od Jej subiektywnej decyzji zależy to, Kim będzie to Nowe Życie, które w Niej powstanie. To Nowe Życie może być przecież kimś zupełnie zwyczajnym i w żadnym przypadku nie wpłynąć na życie większej lub mniejszej liczby osób, ale ... To Nowe Życie, może być też Kimś zupełnie wyjątkowym. Kimś, Kto zawróci ten świat w jego pędzie ku przepaści lub popchnie świat ten ku przepaści z jeszcze większą mocą.
Jej odpowiedzialność jest ogromna i nie dotyczy tylko Tego Nowego Życia, które w Niej może powstać i na przykład kolejny już raz poukładać świat od nowa. Dotyczy też relacji pomiędzy Nim, czyli Tym Kimś, Kogo Ona spotka na ulicy, a Nią, czyli w tym wypadku pępkiem naszego świata. Ta relacja pomiędzy Nim i Nią może być czymś zwyczajnym i nigdy nikogo nie zainteresować, ale ... ta relacja, może być też czymś niezwyczajnym. Niezwyczajnym na tyle, by o relacji tej powstały książki, poezje lub filmy, lub nawet - w Tych Wyjątkowych Przypadkach, których wyczekuje wytęskniona ludzkość - chętnie wysłuchiwane wzajemne opowieści istot, które przebywają wśród nas, a które my ziemianie nazywamy aniołami.
Taka kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki, pozwala prowadzić się przez życie swej kobiecej intuicji. Temu najbardziej wyczulonemu instrumentowi, jaki został stworzony na tym świecie. Temu najbardziej nieprzewidywalnemu z czynników, determinującemu wszystko, co dzieje się wokół nas. Czynnikowi nieprzewidywalnemu nie tylko dla mężczyzn, aniołów i samego Stwórcy. Czynnikowi nieprzewidywalnemu nawet dla Niej samej.
Taka kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki, czując swą kobiecą intuicją, to wszystko co opisałem, jak również wszystko to, o czym nie wspomniałem nawet słowem. Otóż ... dokładnie Taka Kobieta ... idąc po prostu ulicą ... wysyła sygnały informacyjne i bada reakcje zwrotne.
Eksponowanie bioder na przykład to sygnał, który pierwotnie miał komunikować:
- Patrz. Naszemu dziecku będzie we mnie wygodnie. Popatrz na mnie, a ja popatrzę na Ciebie i wtedy zastanowię się, czy mnie interesujesz.
Eksponowanie nagiego brzucha na przykład to sygnał, który pierwotnie miał komunikować:
- Zwróć na mnie uwagę! W moim brzuchu nikt jeszcze nie mieszka! Jestem wolna! Popatrz na mnie, a ja popatrzę na Ciebie i wtedy zastanowię się, czy mnie interesujesz.
Ilość takich sygnałów, które Ona wysyła, a które zakodowane są w Jej wyglądzie, jest nieskończona. Wszystkie te sygnały to pozostałości instynktów, które były i nadal są składnikiem kobiecej intuicji. Niestety niebezpiecznie jest o nich pisać, ponieważ ten sam sygnał u każdej z kobiet, może - choć wcale nie musi - może oznaczać równie dobrze to samo lub cokolwiek innego. Pomijając ich szczegółową analizę, z jednej strony pomagam utrzymać w tajemnicy to, co daje kobietom przewagę nad mężczyznami, a z drugiej, zapewniam nietykalność tym kobietom, które używając sygnałów intuicyjnie, są opatrznie rozumiane przez mężczyzn.
Są jednak tacy mężczyźni, którzy wątpią w istnienie kobiecej intuicji i uważają ją za literacką kreację nawiedzonych grafomanów. I właśnie po to, by tę krzywdzącą kobiety wątpliwość rozwiać, przytoczę jeden krótki przykład. Przykład, który jasno wskaże powiązanie pomiędzy zamysłem Boga - Stworzyciela, a Tym Czymś, co kieruje kobietami na poziomie niedostępnym dla mężczyzn. Rzecz dotyczy funkcji kobiecych rzęs.
Otóż Bóg lub Wielki Projektant jak nazywają Go naukowcy, lub Natura jak nazywają Go ateiści, lub jeszcze inna, jakaś Wyższa Istota, Ta Która mówi głosem naszego serca, stworzyła ludzkie rzęsy nie tylko po to, by chronić oczy przed kurzem, czy innymi czynnikami zewnętrznymi. Świat jest zbyt piękny i zbyt skomplikowany, by było to takie proste. Rzęsy, owszem, też do tego służą, lecz mają również funkcją dodatkową. Mniej oczywistą, lecz stokroć ważniejszą. Te delikatne włoski nad naszymi oczami są wskaźnikiem informującym nas o stanie napełnienia organizmu witaminami, mikroelementami oraz prawidłowo funkcjonującymi hormonami, czyli tym wszystkim, co potrzebne jest do stworzenia Nowego Życia. Osobom młodym, zdrowym, dobrze odżywionym i wypoczętym, rzęsy same podkręcają się ku górze. Kobiety natomiast, oczywiście za przyczyną kobiecej intuicji, często podkręcają je i przyczerniają.
Czy w takim razie, skoro Ty i ja już wiemy, czemu służą piękne i czarne rzęsy wywinięte w górę. Czy w takim razie możemy teraz z całą pewnością powiedzieć, że podświadome podążanie kobiet za swą intuicją, która każe im owe rzęsy podkręcać i przyczerniać. Czy teraz możemy powiedzieć, że to podkręcanie i przyczernianie, jako sygnał, posiada sens praktyczny, w męskim tego słowa znaczeniu? Odpowiedź jest tylko jedna. Oczywiście.
Te wszystkie sygnały, z których każdy jest inny w zależności od tego, która z kobiet go używa. Otóż wszystkie te sygnały w zaskakujący dla mężczyzn sposób, mają tylko jeden cel. Cel policzalny i przewidywalny. Cel w większości przypadków nieosiągalny, lecz jednak możliwy do osiągnięcia. Cel, który jeśli już zostanie osiągnięty, staje się ... kroplą w morzu potrzeb, odstępstwem od reguły, cudownym przypadkiem lub nieprawdopodobnym zrządzeniem losu.
Tym celem, do którego świadomie lub podświadomie, a zatem nieświadomie dąży każda z tych kobiet, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połówki. Otóż tym właśnie celem jest to, by Ten Kogo Ona spotka na ulicy. Ulica to oczywiście przenośnia, ponieważ spotkanie Dwojga Przyszłych Połówek może zdarzyć się w jakimkolwiek innym miejscu. Otóż tym celem jest to, by On, czyli Ten, Który poszukuje swej drugiej połówki, widząc Ją, czyli Tę, Która również poszukuje swej drugiej połowy. Otóż chodzi tylko o to, by On widząc Ją po raz pierwszy w życiu, stanął jak wryty w ziemię zadziwiony własnymi uczuciami.
Wszystko to, co robi Ona, inspirowana swą kobiecą intuicją. Wszystko to, co robi Ona, wysyłając nieskończone ilości sygnałów, zgodnych z Jej wewnętrznym szyfrem, który zna wyłącznie Ona sama i nikt inny. Wszystko to robi Ona po to, by to spotkanie Ich Dwojga zakończyło się jedną sceną. Jedną. Tylko jedną. On ma stanąć jak wryty w ziemię, zaskoczony tym co właśnie czuje, ponieważ nigdy czegoś takiego nie poczuł. Właśnie takiej sceny lub podobnej, bo przebieg sceny tej w każdym z przypadków jest odmienny. Właśnie tego oczekuje Ona, czyli kobieta poszukująca swej drugiej połówki stop.
Teraz zadajmy się sobie wspólnie jedno pytanie. Dlaczego, Ona, tak bardzo dąży do tego, by w ten czy w inny sposób, zobaczyć to Jego zaskoczenie i wmurowanie w ziemię? Czy ma to jakiś sens praktyczny? Jak z rzęsami? Sens w męskim rozumieniu tego słowa?
Wyjaśnienie oczywiście istnieje i w męskim rozumieniu tego słowa jest proste, logiczne oraz podyktowane jak najbardziej praktyczną potrzebą. Chodzi o to, że, jeśli On odczyta, ten Jej tajny kod przestrzenny, a inaczej mówiąc, że, jeśli Ona, spodoba Mu się tak bardzo, jak żadna inna kobieta na świecie, to ... to zauroczenie Nią ma szansę przetrwać, ... i tu uważaj ... aż do śmierci. To wszystko. Koniec wyjaśnień.
W ten sposób, mam nadzieję, wyjaśniłem w sposób wyczerpujący praktyczne znaczenie tej wyjątkowej decyzji, którą w ułamku sekundy musi podjąć taka kobieta, która nie odnalazła jeszcze swojej drugiej połowy.
Ta scena, podczas której, Ona wybiera ojca swych dzieci, czyli decyduje, jak będzie wyglądało życie Jej, Jej dzieci, dzieci Jej dzieci, dzieci dzieci Jej dzieci itd, ... jest krytycznym momentem życia Ich Wszystkich i dlatego ten moment, gdy On i Ona widzą się po raz pierwszy, nosi określenie: incydent krytyczny.
 
****
 
Kobieta, która odnalazła już swoją drugą połówkę zachowuje się inaczej. Ona nie rozgląda się na boki i nie wypatruje mężczyzn, a nawet jeśli to robi, robi to tylko i wyłącznie odruchowo. Ten odruch to pozostałość instynktu, który dominował w Niej, gdy te poszukiwania jeszcze trwały.
Taka kobieta, która odnalazła już swoją drugą połówkę idąc ulicą, wykonuje nieskończoną ilość czynności. Uzbrojona w kobiecą intuicję Ona planuje przyszłość, a w tym samym momencie ogarnia dom, pracę, rodzinę, politykę, gospodarkę, kulturę, parking, hydraulika, pocztę, malarzy, szefa i koleżanki z pracy, a nawet to, o czym nigdy się nie uczyła. W tym samym czasie, stara się też - z lepszym lub gorszym skutkiem - zrobić coś dla siebie, a wszystko to robi każda z Nich dokładnie w ten sam sposób, ponieważ każda z Nich robi to inaczej.
W tym świecie pomieszania instynktów, który otacza nas dzisiaj, gdzie ten sam sygnał u każdej z kobiet może - choć wcale nie musi - może oznaczać równie dobrze to samo lub cokolwiek innego. W tym świecie obecnym, gdzie ilość pytań rośnie, a liczba odpowiedzi wprost przeciwnie. W tym właśnie świecie, trudno jest określić na pierwszy rzut oka, która z obserwowanych kobiet odnalazła swoją drugą połowę, a która tej połowy nadal poszukuje. Trudno to określić jednym rzutem oka, lecz dwa jego rzuty pozwalają określić to już całkiem precyzyjnie, bo gdy popatrzysz na kobietę, która odnalazła swoją drugą połowę, Ona po prostu nie odpowie na Twoje spojrzenie. Ona po prostu odwróci wzrok. To wszystko.
I nieważne, czy Ona zrobi to świadomie, by w ten sposób dać Ci do zrozumienia, że jest po prostu zajęta i w żadnym wypadku Tobą nie zainteresowana. I nieważne też, czy Ona zrobi to nieświadomie, walcząc z podświadomym odruchem, pozostałością instynktu.
Ważne jest to, że gdy Ty, zauważysz taką kobietę, która na przykład, eksponuje swoje biodra i chodzi w przykrótkiej koszulce odsłaniając część nagiego brzucha, a która nie reaguje na Twoje spojrzenia, dając Ci w ten sposób do zrozumienia, że jest po prostu zajęta, a sygnały które wysyła, nie są adresowane do Ciebie ...
Ważne jest to, że gdy Ty, na przykład, stoisz w kolejce w jakimś markecie, a Ona zacznie pakować do koszyka lub wypakowywać na taśmę wszystko jedno jakie przedmioty, które świadczą o tym, że robi zakupy dla Rodziny. Rodziny powinno się pisać przez Wielkie eR ...
Otóż ważne jest to. Byś Ty. W Takiej chwili. Gdy dotrze do Ciebie, że patrzysz na ... Matkę. Otóż ważne jest. Byś Ty. W Tej właśnie Chwili. Wyobraził sobie, że masz na głowie kapelusz.
A potem. Gdy już to sobie wyobrazisz. Ważne jest. Byś sam. Z własnej woli. Przez nikogo nie zmuszany. Nadal wewnątrz własnej wyobraźni. Zdjął ten niewidzialny kapelusz. Ruchem powolnym i dystyngowanym. Jakbyś w geście szacunku oddawał pokłon ... Królowej.
Ten niewidzialny gest, który Ty wykonasz we własnej wyobraźni, nie zostanie przez Nią zauważony w tym życiu tu na ziemi, a dopiero w tym kolejnym, gdzie Ty i Ona znów staniecie się Światłem. I nikt Cię też za to co zrobiłeś nie pochwali. Nie dostaniesz żadnej nagrody, ani nawet najmniejszego zwrotnego uśmiechu podziękowania, ale nie martw się, bo gdy Ty wykonasz ten gest wiedząc, że gest ten zauważony będzie dopiero potem, w tym świecie, gdzie i Ty, i Ona znów staniecie się Światłem ...
Otóż wtedy Ten, Który Jest Światłem, popatrzy na Tych Niewielu, podobnych Tobie, Którzy wiedzą lub wierzą, ... że Wszyscy oni będą mogli odtwarzać wstecz, każde słowo, myśl i czyn, każdego z Nich, wtedy, gdy odejdą do tamtego świata, z którego tutaj przybyli uczyć się miłości ...
Otóż właśnie wtedy, Ten, Który Jest Światłem, popatrzy na Ciebie i na Tych Niewielu podobnych Tobie, którzy wiedzą lub wierzą, i wypowie tylko dwa słowa.
- Widzę Was.
A potem. W Tym Czasie. Którego wszyscy się boicie. W Tym Czasie, który przyjdzie niespodziewanie jak złodziej w nocy. Otóż w Tym właśnie Czasie Ten, Który Jest Światłem. Przez wzgląd na Ciebie i Tych Niewielu, podobnych Tobie, którzy wiedzą lub wierzą.
Otóż w Tym właśnie Czasie. Ten, Który Jest Światłem. Otoczy Was Wszystkich. Ruchem powolnym i dystyngowanym. Otoczy Was równie niewidzialnymi jak ten kapelusz, który Ty zdjąłeś z głowy w geście szacunku dla Matki. Otoczy Was wtedy, gdy będziecie tego najbardziej potrzebowali. Otoczy Was.
Świetlistymi.
Białopiórymi.
Skrzydłami.
 
 
On i Ona
W Tym dniu przebywałem nad pewnym miastem w pewnym kraju, w którym ludzie wyjątkowo bliscy są zrozumienia faktu, że wszyscy Oni byli i znów będą Światłem. W kraju, nad którym z tego właśnie powodu Ten, Który Jest Światłem, świeci światłem wyjątkowo jasnym. Świeci światłem wyjątkowo jasnym, ponieważ wie, że gdy mieszkańcy Tego kraju w końcu zrozumieją, że byli i znów będą Światłem, zaczną w tym życiu tu na ziemi, inaczej postępować. Zaczną inaczej postępować, ponieważ będą wiedzieć, że Każdy Kto był i Kto znów będzie Światłem, będzie mógł wtedy, gdy znów stanie się Światłem, będzie mógł wstecz odtwarzać wszystko to, co każdy człowiek przebywający tu na ziemi robił, mówił i myślał. W ten sposób Tym, Którzy Tę Prawdę poznają, nie będzie uśmiechać się już takie postępowanie, którego będą musieli się wstydzić wtedy, gdy znów staną się Światłem i właśnie dlatego życie Ich Wszystkich tu w Tym kraju stanie się lepsze. Z tego też powodu wielu ludzi zza granicy będzie do kraju Tego przyjeżdżać tylko po to, by to inne życie na własne oczy zobaczyć, a Ten, Który Jest Światłem, wiedząc wszystko to co było i co będzie, cieszy się już teraz tym, co wydarzy się niebawem i tym mocniej nad krajem Tym światło swe roztacza.
Był to czas, w którym niebo było jeszcze błękitne. Wizyta u lekarza nie wiązała się z ryzykiem nabycia kolejnej choroby. Kasy w dyskontach obsługiwały kasjerki. Dachy budynków nie były pokryte panelami. Silniki w większości przypadków miały cztery cylindry, a lokalni przedsiębiorcy sprzedawali towary z całego świata najczęściej we własnych sklepach.
Był to też czas, w którym mieszkańcy Tego kraju powoli zaczynali zauważać proces, który z każdym dniem, ułamek po ułamku procenta, odbierał im kontrolę i nad Tym przepięknym kawałkiem świata, który kiedyś, w całości, należał do Nich.
Był to zwyczajny dzień. Dzień w którym wiatry nie wiały sobie w twarz i nie przenikały się wzajemnie. Był to dzień, w którym wszystko działo się zgodnie z zasadami, które ustalił Ten, Który Jest Światłem, a które to zasady ludzie tu na ziemi nazwali fizyką.
Był to też ważny dzień, ponieważ tego dnia miał zdarzyć się incydent krytyczny. Tego dnia On i Ona mieli spotkać się po raz pierwszy. Przyjrzyjmy się teraz Im obojgu. Najpierw Jemu.
 
****
 
On. Był inny.
Był inny i czuł się inny.
Często zauważał to, czego nie widzieli inni i może stąd ta inność. Raczej niewysoki. Szczupły. Zadbany. Szanujący swe ciało jak ... biochemiczną maszynę do noszenia duszy. Tak On to swoje ciało określał. Dosłownie.
Jako dziecko, gdy umiał już czytać, potrafił w wyobraźni przenosić się do światów z przeczytanych książek. Przeczytał ich wiele. Może setki, a może tysiące. Kiedyś nawet zapytał sam siebie, ile tych książek było, ale policzyć nie umiał. Nie umiał tym bardziej, że wiele z nich przeczytał wielokrotnie.
Potrafił też wziąć książkę do ręki, otworzyć na przypadkowej stronie, przeczytać kilka zdań i od razu stwierdzić, czy tekst jest żywy czy martwy. Żywy, czyli wypływający z serca autora i tylko